Trzecie miejsce nie dla nas
Dodane przez LoTo11 dnia Maj 10 2010 10:45:34
Nie udało się koszykarzom MKS-u obronić jedenastu punktów przewagi z pierwszego spotkania. Zawiodła głównie skuteczność i był to chyba jedne z najgorszych meczy w ich wykonaniu. Łodzianie natomiast bardzo dobrze wiedzieli po co przyjechali do Dąbrowy i cel ten osiągnęli...
Treść rozszerzona
Nie udało się koszykarzom MKS-u obronić jedenastu punktów przewagi z pierwszego spotkania. Zawiodła głównie skuteczność i był to chyba jedne z najgorszych meczy w ich wykonaniu. Łodzianie natomiast bardzo dobrze wiedzieli po co przyjechali do Dąbrowy i cel ten osiągnęli
Łodzianie, w przeciwieństwie do gospodarzy, rozpoczęli ten pojedynek bardzo dobrze wiedząc jaki bilans maja po pierwszym spotkaniu. Już bowiem po paru minutach gry przewaga jaką mieli zawodnicy MKS-u została zniwelowana. Ale to nie wszystko, gdy tylko goście odrobili straty nie poprzestali na tym, ale dalej kontynuowali zwycięski marsz po trzecie miejsce. Gra gospodarzy była w tym czasie bardzo słaba. Brakowało pomysłu na grę, duża liczba strat i słaba skuteczność sprawiały, że trzecie miejsce szybko się oddalało. Przewaga ŁKS-u sięgała momentami już grubo ponad dwadzieścia punktów. Tylko czasami dąbrowiacy trafiali. Z dystansu pudłowali ci, którzy najczęściej zwykli trafiać (Szczypka 1/10, Piechowicz 1/5). W ich ekipie tak naprawdę skutecznie grała tylko trójka zawodników – Radosław Basiński, Adam Lisewski i Piotr Zieliński, a reszta drużyny nie potrafiła odnaleźć się na boisku. Na pewno także zabrakło Pawła Zmarlaka. Wśród łodzian niezastąpiony był dziś Daniel Wall (19 punktów, 11 zbiórek). Zawodnik ten walczył na deskach jak i zdobywał punkty i to także z dystansu, a w tym spotkaniu aż pięciokrotnie trafił za trzy punkty. Słabsza skutecznością natomiast popisał się Krzysztof Morawiec. Dziesięć razy próbował zdobywać punkty w swój ulubiony sposób (rzut zza linii 6,25m), ale tylko raz ta sztuka mu się udała. Jednak brak skuteczności nadrabiał na deskach zbierając dziesięć piłek. Dopiero po przerwie pojawiły się nadzieje na zmianę sytuacji. Ośmiopunktowy „run” sprawia, że prowadzenie gości maleje w okolice dziesięciu punktów, co przy takiej zaliczce MKS-u w pierwszym spotkaniu sprawia, że możemy mówić o rywalizacji w okolicach remisu. Jednak była to chwilowa sytuacja bo kolejne minuty to znów dużo lepsza gra gości i powrót do sytuacji z pierwszej połowy. Kolejny raz, i niestety ostatni, nadzieje na trzecia lokatę w Dąbrowie pojawiają się z początkiem ostatniej kwarty. Dwie trójki Radosława Basińskiego budzą nadzieje kibiców, jednak rywale szybko odpowiadają tym samym. Kocówka to w prawdzie nadal wyrównana walka jednak przewaga łodzian jest do samego końca już poza zasięgiem gospodarzy. Na około minutę przed końcem spotkania boisko za pięć przewinień opuścić musi Daniell Wall, który z czterema faulami gra juz od ponad dziesięciu minut, ale pozostaje już za mało czasu by gospodarze byli to w stanie skutecznie wykorzystać. Tak więc puchar i medale za zdobycie trzeciego miejsca pojadą do Łodzi.
Źródło: rozgrywki.pzkosz.pl